poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Egipski alfabet, czyli co prawdziwa kobieta mieć powinna.

Podobno każda prawdziwa kobieta powinna mieć siedem par jeansów, siedem spódnic, siedem bluzek, siedem swetrów, siedem sukienek i JEDNĄ torebkę. Aby zrealizować taki plan należy udać się na zakupy. Dlatego zapraszam Was na istny festiwal marek, w Egipcie każda kobieta znajdzie coś dla siebie ;)) 

B jak....


C jak...



D jak...


P jak...


A na koniec istna wisienka na torcie:


(naprawdę nie wiem skąd to się tam wzięło :D)


W Egipcie podróbki znanych marek można znaleźć na każdym kroku. Nawet oryginalne egipskie skóry są "made in china". Niestety zdarzają się osoby, które kupują podróbki udając, że mają "oryginały". Ja osobiście uważam kupno takich produktów za absolutnie niedopuszczalne, pomijając już kwestie jakości takich rzeczy, mogą być one zwyczajnie niebezpieczne dla naszego zdrowia.

Przepraszam za jakość zdjęć, w większości były one robione z ukrycia. I chyba nie jestem prawdziwą kobietą - już dawno przekroczyłam magiczną siódemkę, nie wspominając już o jednej torebce ;)))  

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Dopuszczacie taką możliwość, czy jesteście przeciwne? Dlaczego? No i przede wszystkim, czy uznajecie zasadę siedmiu rzeczy z każdego rodzaju i jednej torebki? ;) Zapraszam do dyskusji. 


wtorek, 3 kwietnia 2012

Najgorsze wakacje pod Słońcem.

Po pracowitym roku, obfitującym w wiele wydarzeń (skończyłam studia, zaczęłam pracę, dostałam się na aplikację), postanowiłam wybrać się na upragnione wakacje. Miał to być zasłużony urlop.

A oto jak było:

Dzień pierwszy. 

Rano postanowiłam zjeść śniadanie na tarasie hotelowej restauracji. To był błąd. Ogromny. Już pierwszego dnia przekonałam się, że nawet pod samym Słońcem można trafić na załamanie pogody. Wiejący z ogromną siłą wiatr sprawił, że  stojąca niewinnie na stole szklanka soku pomarańczowego przeobraziła się w deszcz, który uroczo mnie zmoczył. Byłam cała w soku pomarańczowym. Nie muszę chyba dodawać, że przestało wiać siódmego - ostatniego - dnia moich wakacji.

Dzień drugi.

Załamanie pogody. Jak dla mnie totalne. Miało być 27 stopni, a jest w porywach 23. I do tego ten wiatr.

Dzień trzeci.

Nie ma to jak gościnność tubylców. Postanowiłam wybrać się taksówką do centrum miasta. Taksówkarz oczywiście wywiózł mnie nie wiadomo gdzie i stwierdził, że mu się nie opłaca jechać, tam gdzie ja chcę. Ile czasu spędziłam na "przekonywaniu", że jednak fajnie byłoby dojechać do centrum, wiem tylko ja. Chociaż w zasadzie, czy ja na pewno zostałam dowieziona do centrum? Nie mam pojęcia :D

Dzień czwarty.

No i dopadło mnie. Zemsta faraona, czy innego tam bóstwa, uprzykrzyła mi wyjazd do końca. Może nie była bardzo spektakularna, ale jej apogeum przeżyłam w samolocie do Polski.

Dzień piąty.

Na pewno wszyscy pamiętacie brawurowe lądowanie samolotu bez podwozia na warszawskim lotnisku. Chwała kapitanowi, że mu się udało... ale nasza wycieczka też tam chciałaby wylądować. Nie wiadomo, czy się uda, bo samolot nadal stoi na płycie lotniska. 

Dzień szósty (późnym wieczorem).

Samolot usunięto. Hurra! Ale niestety nad lotniskiem jest straszna mgła, samoloty są kierowane na inne lotniska. A ja przecież na parkingu obok lotniska mam zaparkowany mój samochodzik :(

Dzień siódmy (na lotnisku).

Lądujemy w Warszawie. Tylko dlaczego Pani na lotnisku chce mnie odprawić do Katowic? 

Kto zgadnie gdzie byłam na wakacjach? ;)

Mała podpowiedź:


To były naprawdę najgorsze wakacje w moim życiu pod Słońcem. I to dosłownie ;)

A Wy macie jakieś swoje ulubione przygody wakacyjne? Albo wakacje, które okazały się porażką na całej linii?


środa, 15 lutego 2012

Wiosenna wycieczka

Jak zapewne pamiętacie, w ostatnim poście było trochę lata (KLIK), tak na przekór zimie. Wówczas nie zdradziłam skąd pochodzą zdjęcia, pozostawiając Wam odpowiedź na to pytanie. 


Nie musiałam długo czekać - Renia, autorka bloga "Szminką po lustrze"  szybko rozwikłała zagadkę. Oczywiście chodziło o Arboretum w Bolestraszycach.

Osobiście uważam, że jest to ideale miejsce na krótką, kilkugodzinną wycieczkę, która pozwoli podładować akumulatory. Dlatego też proponuję wziąć kalendarze w dłoń i zaplanować wiosenny wypad, przecież wiosna już tuż, tuż :)

A oto kilka niezbędnych wskazówek:

1) Przede wszystkim link do oficjalnej strony Arboretum: KLIK, gdzie można znaleźć kilka istotnych informacji, przede wszystkim dotyczących godzin otwarcia. Ja ze swojej strony przypominam, że Arboretum do kwietnia jest otwarte tylko w dni robocze w godzinach 8-14.

2) Termin wycieczki: Arboretum jest piękne o każdej porze roku i o każdej porze roku jest inne. Proponuję wiosnę, kiedy cała przyroda budzi się do życia i naprawdę czuć ją w powietrzu.

3) Jak dojechać na miejsce? 

Dla zmotoryzowanych to nic trudnego, wystarczy kierować się na Przemyśl i później na Bolestraszyce. Arboretum jest w odległości około 6-7 km od Przemyśla.

Dla niezmotoryzowanych proponuję dwie wersje: dotarcie do Przemyśla, i następnie z centrum (najlepiej z Dworca Autobusowego) autobusem do Arboretum (Przystanek Arboretum - Bolestraszyce). Dojazd zajmuje około 30 minut.  Druga wersja to dotarcie do Arboretum rowerem z Przemyśla. Trasa jest dość łatwa, bez zbędnych górek, a po Arboretum można poruszać się rowerem.

4) Ile czasu poświęcić na zwiedzanie?

To już tylko zależy od Was. Można tam wpaść na godzinkę na krótki spacer lub spędzić kilka godzin klucząc alejkami i zachwycając się pięknem przyrody siedząc na ławce. Uwaga! w ubiegłym roku można było sobie wynająć "palenisko" i zorganizować ognisko ze znajomymi. W związku z czym nasza wycieczka nie musi polegać na żmudnym zwiedzaniu różnych zabytków, a po prostu na wypadzie z przyjaciółmi w fajne miejsce. Ponadto Arboretum to fajne miejsce na dotlenienie się podczas sesji (sprawdzone!) - dlatego post ląduje m.in w kategorii  "zwiedzam inaczej"

5) Co po Arboretum?

Proponuję krótki wypad do Przemyśla na obiad i lody, a następnie powrót do domu. W wersji dla bardziej wytrwałych polecam zwiedzanie okolicznych fortów, ale to już temat na inny post.

Macie jakieś pytania? Sugestie? Na wszystkie chętnie odpowiem, jeśli tylko będę znała odpowiedź. Jeśli nie będę znała odpowiedzi, sprawdzę, przetestuję i podzielę się wrażeniami. 

sobota, 4 lutego 2012

Na przekór zimie.

Na przekór zimie, która ostatni daje nam ostro popalić i po niesamowicie długiej przerwie chciałabym Was zabrać na wycieczkę w pewne przeurocze miejsce. Ową wycieczkę odbyłam w czerwcu ubiegłego roku wraz z sympatycznym Smykiem oraz Tajemniczym Pasażerem podróżującym w Pudełku.

A byliśmy w miejscu, w którym:

 można oglądać różne dziwne zwierzątka ;)



podziwiać kwiatki


i inne piękne widoki



oraz dziwne konstrukcje wodne



kluczyć w labiryncie



i przechodzić przez tajemnicze drzwi.


A oto Tajemniczy Pasażer Podróżujący w Pudełku:


i siejący grozę ;)

Kto z Was zgadnie, gdzie byliśmy? :)


sobota, 11 czerwca 2011

A ja się boję... schodów :)

A ja się boję... schodów :) Każdy ma jakieś lęki, jeden się boi ciemności, inny wysokości, a ja się boję stromych schodów. Ale walczę ze swoją słabością. Nawet odnoszę sukcesy. 

Chciałabym Wam dzisiaj pokazać miejsce magiczne. Bez wątpienia niezwykłe. Ale oprowadzę Was po swojemu :)


Miejscem tym jest Muzeum Dzwonów i Fajek

Kilka niezbędnych faktów:
1) lokalizacja - ul. Władycze 3 w Przemyślu
2) Muzeum mieści się w Wieży Zegarowej liczącej 38 metrów i osiem kondygnacji (chyba ze względu na lęk związany ze stromymi schodami nigdy nie zauważyłam, że jest tam aż tyle kondygnacji)
3) Wieża została wybudowana pod koniec XVIII wieku z przeznaczeniem na dzwonnicę cerkwi.
4)   W XIX wieku Wieża pełniła funkcję strażnicy
5) W latach 2000-2002 dokonano modernizacji Wieży i utworzono Muzeum Dzwonów i Fajek
6) Dlaczego Muzeum Dzwonów i Fajek? Bo ludwisarstwo i fajkarstwo, to rzemiosła z których Przemyśl słynie. 

(opracowano na podstawie danych zebranych w ulotce informacyjnej muzeum) 




Dlaczego kategoria Zwiedzam inaczej? Rozumiem, że Przemyśl jest znany z fajek i dzwonów. Wspinając się po tych stromych schodach (którym oczywiście z wrażenia zapomniałam zrobić zdjęcia ;)) Możemy podziwiać liczne eksponaty, które jak spojrzymy w górę tworzą niepowtarzalny klimat.




Ale według mnie warto zajrzeć do Wieży, żeby wejść na górny taras widokowy i zobaczyć zapierającą dech w piersiach panoramę Przemyśla. 




 Dzwony i fajki przestają mieć znaczenie. Liczy się ten widok :)

Zdjęcia na pewno nie oddają całego piękna, były robione pod koniec zimy, podczas paskudnych warunków atmosferycznych.

Z tego miejsca chciałam podziękować Monice, która towarzyszyła mi podczas mojej walki z irracjonalnym lękiem.

Przedstawione powyżej zdjęcia są moją własnością, zabraniam ich kopiowania i rozpowszechniania bez mojej zgody.



środa, 8 czerwca 2011

Idzie nowe

Znowu piszę po dłuższej przerwie, znowu spowodowanej pisaniem pracy magisterskiej. Znowu jestem w niedoczasie i znowu niczego nie ogarniam. Tak już mam i kropka :)

Dlatego chciałam na szybko zapowiedzieć, że idzie nowe....

(obrazek pochodzi ze strony: www.lensrestorer.com)
a tak konkretniej to wpadłam na pomysł stworzenia nowych kategorii:

1) Zwiedzam inaczej - czyli o miejscach do zwiedzania, do których należy wstąpić, ale już niekoniecznie zwiedzać zgodnie z przeznaczeniem. Mam parę takich miejsc w zanadrzu, obiecuję tropić dalej :)

2) Wakacje jednodniowe - czyli o miejscach, w które można się wybrać na 1-dniową, a nawet kilkugodzinną wycieczkę, wypocząć, podładować akumulatorki, jednym słowem poczuć się, jak na wakacjach :)

Mam nadzieję, że nowe kategorie przypadną Wam do gustu. Czekam na Wasze rady i sugestie. A może macie pomysł na jakaś inną kategorię?

piątek, 6 maja 2011

Duża Odrobina Prywaty ;)


Wracam po długiej przerwie spowodowanej pisaniem pracy magisterskiej i studiami ;)

Ten post będzie kompletnie nie związany z tematem, totalnie inny i na maksa prywatny.
Chciałabym Wam przedstawić Świat według Gucia.

(obrazek pochodzi ze strony www.gucio.org.pl)

Świat według Gucia to wspaniałe miejsce dla Maluszków (ale rodzice również znajdą coś dla siebie ;)), znajdujące się w Krakowie. Właścicielką i pomysłodawczynią jest siostra mojej przyjaciółki. Świat według Gucia jest tworzony przez ludzi z pasją dla ludzi z pasją. 

Oto, co piszą o sobie:
Świat według Gucia to autorski pomysł Klubu dla dzieci, którego celem jest zorganizowanie i zapewnienie dzieciom w wieku od 6 miesięcy do 3 lat troskliwej opieki i pielęgnacji, kreatywnych zabaw i zajęć edukacyjnych. (... ) 
Współpraca z rodzicami, Indywidualność w podejściu do drugiej osoby, Elastyczność w formie zajęć i opieki nad dziećmi. Gucio nie jest najmądrzejszy na świecie, ale swoje WIE. 

Znam osobiście osoby tworzące Gucia i mogę powiedzieć, że są mega-zakręcone, kreatywne, mają niesamowite podejście do dzieci. Jednym zdaniem mówiąc takich dwóch jak ich trzech to nie ma ani jednego ;)


Ewo, Ulu -  POWODZENIA ! 


Wiem, że sobie pozwoliłam na prywatę, reklamę (jak zwał tak zwał), to jest mój blog i mogę sobie z nim robić co chcę ;) jeśli komuś to nie odpowiada to trudno. Ja uważam, że należy zwracać uwagę na pozytywne miejsca i pozytywnych ludzi.  
  

 (obrazek pochodzi ze strony www.gucio.org.pl)